Marcin Zabek

Imię i nazwisko
Marcin Zabek
Lokalizacja
Warszawa, Polska
WWW

  • Czwartek, 17 lutego 2011

    • 15:11

      Jutrzejszy poranek spedzamy w Amirze, po czym ruszamy na dwa ostatnie dni do Delhi.

    • 15:06

      Jak to nie duzo potrzeba do szczescia ;-) Mam nadzieje, ze zdjecia oddadza ta szczesliwa mine spelnionej kobiety ;)

    • 15:04

      Natalia, po wizycie na straganie, wrocila z kilkoma pekami bananow i... kolejne kwadranse mijaly na karmieniu malp wokol jednej ze swiatyn ;-)

    • 15:02

      Od wczoraj goscimy u CouchSurfera w stolicy Rajasthanu, czyli Jaipyrze, zwanym takze "Rozowym Miastem". Po obejrzeniu zdjec wszystkie "przydomki" beda oczywiste

    • 15:00

      Tam tez, nad brzegami swietego jeziora, oczyscilismy nasze ciala i umysly ze zlej karmy. Tym samym dla naszych rodzin "wykupilismy" dobra karme.

    • 14:57

      Kolejne dni spedzilismy w swietym Puszkarze snujac sie waskimi uliczkami posrod niezliczonych straganow ponadkilometrowego bazaru.

    • 14:55

      ...wspanialy fort gorujacy nad miastem i wsluchac sie w odglosy modlow o swicie.

    • 14:54

      Jodhpur, czyli "Blekitne Miasto" (w odroznieniu od "Bialego Miasta", czyli Udajpuru) goscil nas tylko przez jeden dzien. Niemniej jednak warto bylo odwiedzic...

  • Sobota, 12 lutego 2011

    • 13:40

      Za nami juz Agra, Udaipur, fort Kumbhalgarh oraz swiatynie w Radakpurze. Jutro czeka nas Jodhpur.

    • 13:38

      Przedwczoraj Stworek zabral mnie w miejsce, gdzie krecono Bonda :) Nie omieszkalismy obejrzec tego odcinka popijajac piwko w restauracyjce na dachu :)

  • Środa, 9 lutego 2011

    • 12:06

      Od soboty jestem juz z Natalia i razem przemierzamy ten zdumiewajacy kraj kierujac sie w strone Rajasthanu. Dzisiaj opuszczamy Agre.

  • Sobota, 5 lutego 2011

    • 12:51

      Wrocilem szczesciwie do cywilizacji, czyli od dzisiaj jestem juz w Indiach. Hmmm... tutaj dopiero odpoczywam od zgielku Birmy i Bangladszu :)

  • Środa, 2 lutego 2011

    • 09:28

      Polecam kilka zdjec na: [traveladventures.org](s)

    • 09:27

      I nie jest to statek turystyczny. Jak na razie jestem jedynym obcokrajowcem, ktory kupil bilet (co zwykle robi sie kilka-kilkanascie dni wczesniej).

    • 09:26

      ... o ile nie bedzie mgiel na rzece, bo wtedy podroz moze sie wydluzyc nawet dwukrotnie ;) Niewiele pozostalo juz na swiecie takich zabytkow, ktore wcaz plywaja

    • 09:25

      Bangladeszu nie da sie porownac z niszym innym na Ziemi. Jestem zachwycony. Dzisiaj wieczorem ruszam 95-letnim parowcem w glab kraju. Do Dhaki wroce w piatek,

  • Poniedziałek, 31 stycznia 2011

    • 07:52

      Powrocilem do cywilizacji, caly i zdrowy (mam nadzieje). Dzisiaj zjem cos normalnego w Bangkoku i uciekam do Bangladeszu :)

  • Sobota, 29 stycznia 2011

    • 05:55

      pagoda na swiecie - Shwedagon Pagoda.

    • 05:53

      Po 14 godzinach w autobusie, z ktorych wiekszosc prowadzila przez gorskie bezdroza, wrocilem do Yangon. Dzisiaj czeka na mnie najwieksza, liczaca sobie 2500 lat

  • Czwartek, 27 stycznia 2011

    • 11:27

      Treking okazal sie jednym z ladniejszych, jakie kiedykolwiek udal mi sie zrobic :) Mam nadzieje, ze zdjecia przynajmniej w czesci oddadza magie tych miejsc.

  • Niedziela, 23 stycznia 2011

    • 14:37

      ... bede maszerowal w strone Jeziora Inle, nad ktorym tez chwile posiedze. W poniedzialek wylatuje z Yangon do Dakhi, stolicy Bangladeszu.

    • 14:35

      Po dniu spedzonym w Yangon (do niedawna stolicy kraju) przenioslem sie do Mandalay, a nastepnie do Bagan. Rano wyruszam do Kalaw, skad przez kolejne 3 dni...

    • 14:33

      Od srody jestem juz w Birmie. Kraj jest na swoj sposob wyjatkowy, niezwykle intrygujacy i pelen zaskakujacych miejsc.

  • Wtorek, 18 stycznia 2011

    • 12:01

      Zatem cierpliwosc wskazana jest az do 5 lutego.

    • 12:00

      W zwiazku z tym czestotliwosc moich wpisow zdecydowanie zmniejszy sie. Nie licze na to, zeby w Bangladeszu bylo zdecydowanie lepiej :(

    • 11:59

      ... moga sobie pozwolic tylko elity. Moze to wydawac sie dla nas dziwne, ale takie kraje jeszcze istnieja.

    • 11:59

      Elektrycznosc to nie jest dobro powszechne i dostepne kazdemu o kazdej porze dnia. Telefony komorkowe zagraniczne nie dzialaja, a na posiadanie lokalnych...

    • 11:57

      Jutro rano lece juz do Birmy. Do tego kraju cywilizacja dociera bardzo powoli, a ta, ktorej sie uda, jest mocno ograniczana przez tamtejszy rzad.

    • 11:56

      To bylo niesamowite.

    • 11:55

      ... jeszcze wiecej handlarzy wymieniajacych swoje "fanty" na te potrzebne, gwar, targowanie, a wszystko na kolyszacych sie na Mekongu lodziach.

    • 11:54

      Robienie zakupow na plywajacym bazarze jest z pewnoscia niezapomnianym przezyciem. Setki lodzi, wiekszych i mniejszych, wypelnionych po brzegi towarami...

  • Poniedziałek, 17 stycznia 2011

    • 06:57

      ... zeby zdazyc na plywajacy market przed horda turystow.

    • 06:56

      Powoli konczy sie spokojne przedpoludnie w My Tho i za chwile ruszam dalej na wschod do delty Mekongu. Jutro czeka mnie wczesna pobudka, ...

  • Niedziela, 16 stycznia 2011

    • 12:28

      ... a wlasciciel czestuje mnie cieplutkimi, smazonymi osmiorniczkami... Pychotka! Poza tym, ze strasznie to mile :) Uwielbiam Azje :-)

    • 12:27

      Siedze sobie teraz w kafejce internetowej (nawet nie maja tutaj skajpa), szukam CSerow w Birmie (teoretycznie niemozliwe - prawnie surowo zabronione), ...

    • 11:36

      ... na plywajacy bazar.

    • 11:35

      Dzisiejsza noc spedzam w jednym z miasteczek nad Mekongiem. Jutro przenosze sie na inna odnoge rzeki, a pojutrze rano wybieram sie, oczywiscie lodzia, ...

    • 11:34

      ... przesiasc sie na tradycyjna lodz wioslowa (oczywiscie wietnamski, "srubowy" sposob wioslowania) i poplynac odnogami w glad dziczy.

    • 11:33

      Alez ta rzeka jest niesamowita! U ujscia prawie nie widac drugiego brzegu. Ruch na niej jak na Marszalkowskiej. Zeby zaznac ciszy i spokoju musialem...

    • 11:31

      Po calym dniu spedzonym w Saigonie (dzisiaj to juz Ho Chi Minh City), odrobine zmeczony wielkomiejskim zgielkiem ucieklem do delty Mekongu.

    • 11:30

      to dopiero poczatek.. ;-) Chyba to nie miejsce, zeby pisac wiecej o przemieszczaniu sie, Mama tez czyta tego bloga ;-)

    • 11:29

      ..komunikacji. Sam korzystam z niego codziennie i takich chwil grozy to juz dawno nie przezylem ;-) Jazda motocyklem pod prad, z naprzecdiwka 200 innych dwuslad

    • 11:28

      Wystarczy wyobrazic sobie aglomeracje, w ktorej zyje 10 milionow ludzi i zarejestrowanych jest 9 milionow motocykli... Jest to jednak jedyny niezawodny srodek..

    • 11:26

      I rzeczywiscie dzieje sie... Przyslowiowy "saigon" to w rzeczywistosci miasto sprawiajace wrazenie nieslychanego chaosu...

  • Piątek, 14 stycznia 2011

    • 08:02

      Nie sadzilem, ze nic nie robienie jest az tak meczace ;-) Alez nuda na tych plazach. Dobrze, ze juz jutro bede w Wietnamie, tam bedzie sie dzialo...

  • Czwartek, 13 stycznia 2011

    • 07:05

      Jutro w nocy, po dwoch dniach odpoczynku nad morzem (od kiedy jestem wAzji plywalem dopiero raz :( wyjezdzam do Wietnamu, a wlasciwie do Sajgonu i delty Mekongu

    • 07:02

      W nocy przenioslem sie sypialnym autobusem (!!!) do Sihanoukville na wybrzezu Kambodzy przy Zatoce Tajskiej. Do jutra nie zamierzam robic nic poza leniuchowanie

  • Środa, 12 stycznia 2011

    • 12:43

      Jest to jedno z miesc, ktore bezwzglednie chcialem zobaczyc w zyciu. Wedlug niektorych to osmy cud swiata.

    • 12:41

      Trudno sie temu dziwic. W Angkorze, stolicy Kmerow, mieszkalo milion ludzi podczas gdy w Londynie zaledwie 50 tysiecy.

    • 12:39

      Angkor jest ogromny. Dzisiaj zrobilem prawie 50 km zwiedzajac jego niesamowite swiatynie.

    • 12:37

      Od razu wypozyczylem rower i ruszylem ogladac swiatynie. Jest ich bezlik. zachod slonca pomiedzy ruinami tego antycznego miejsca na dlugo zostanie w pamieci.